Share.

14 Kommentare

  1. Key_Arrival2927 on

    No i w czym problem? To nie jego wina, że pytający nie mieszka w Defaultowie.

  2. Nie wiem, ja uciekłam z zadupia od razu po maturze między innymi z tego powodu. Rozumiem, że ludzie życiowo mają różne perspektywy i możliwości, ale jak zostajesz w powiatowej umieralni to nie bądź zdziwiony, że nie ma tam mnóstwa towarzyskich młodych ludzi z fajnymi zainteresowaniami.

  3. Może poza skrajnymi przypadkami, typu mieszkanie głęboko w bieszczadach, to jest dalej dobra porada. To nie jest tak że rzeczy dzieją się tylko w dużych miastach. Są domy kultury, jakieś lokalne inicjatywy, grupy grające w erpegi, wolontariat, konwenty w małych miastach.
    Nawet jak nie znajdziesz konkretnie planszówek, zawsze jest coś w co da się zaangażować, tylko trzeba poszukać, po wydarzeniach na facebooku, spotted, plakatach, domach kultury etc. Albo samemu coś zainicjować: spotted wypizdów „szukam grupy do grania w planszówki“

  4. DeProfessionalFamale on

    W innych miastach nie ma planszówek? Rozumiem że powiedzenie ‚warszawiak‘ jest po prostu zabawniejsze niż ‚miastowy‘

  5. Zadupie to chyba jedna z gorszych rzeczy jakie można komuś zrobić. Kładzie się to cieniem na dosłownie każdy aspekt życia, od relacji, przez dostęp do rozrywek, na braku perspektyw zawodowych kończąc.

  6. To chyba bardziej jako „jak poznać dziewczynę“.

    Tbh to poznałem w życiu dużo ludzi, porobiłem w chuj znajomości i poznałem od metra kobiet, a w życiu nie byłem na żadnym kursie tańca ani jakichś planszówkach czy innych jakichkolwiek tematycznych rzeczach tego typu.

    Ale no, w jakiś sposób tych ludzi poznawać trzeba. Dla mnie to było chlanie. Jak się chleje, to się dużo ludzi poznają, bo chlanie to generalnie jest społeczna rozrywka. Nachlani ludzie od razu robią się bardziej towarzyscy i łatwiej się dogadać.

    Moje znajomości totalnie poszły się jebać odkąd nie chleję. Tak, że jak coś to chlanie polecam – tylko nie przed komputerem, tylko po barach i wszelakich imprezach. Podobno niezbyt zdrowe, ale no kurwa, albo wóz albo przewóz. Albo chce się być zdrowym albo mieć znajomych i partnerów.

    A tak poza tym, to no – trzeba po prostu wychodzić do ludzi. A nie chcę jakoś za bardzo generalizować, ale sporo jest takich przypadków, że ktoś narzeka, że nie znajomych i relacji damsko – męskich, a potem ludzie np. z pracy gdzieś wychodzą, to nieeee bo kużwa praca jest od pracy, nie mieszam pracy z życiem prywatnym. Jacyś starsi znajomi wychodzą to nieeee bo już ich nie lubię. Z tym nie wyjdę bo ma nie takie poglądy polityczne, z tamtymi nie wyjdę bo nie moje klimaty, piwa nie lubię, w klubie za głośno, w knajpie palą papierosy, a to nie zdrowo, tu mi muzyka nie odpowiada itp.

    Z braku laku to i z dresiarzami można VIPa jebnąć za Biedronką w krzakach i też może być spoko, a po sześciu to każdy z każdym się dogada. Tak więc – chlanie – przyjaciołom polecam i smacznej kawusi życzę.

  7. JustAnotherRedditGal on

    Odpowiedź brzmi „nie mieszkać na skrajnym zadupiu“. Tam trzecie przestrzenie wymarły już do reszty ( no może oprócz Kościoła )

  8. Dla mnie planszowymi nigdy nie zadziałały. To co wepchnęloimnie w wir ludzi do tego stopnia że teraz unikam spotkań społecznych to after part po ravach. Banda zblazowanych ludzi po 6h tańczenia nie ma nic innego do robienia jak gadanie o pierdołach. Nigdy nie sądziłam że poznam tylu ludzi…i tyle biznesowych okazji.

Leave A Reply