Ich habe vor Kurzem mein Studium abgeschlossen und meine Eltern haben mir zur Feier diesen Kuchen gekauft. Was sind deine interessantesten/gruseligsten Geschichten aus deinem Studium?
Ich habe vor Kurzem mein Studium abgeschlossen und meine Eltern haben mir zur Feier diesen Kuchen gekauft. Was sind deine interessantesten/gruseligsten Geschichten aus deinem Studium?
Wchodzę sobie kiedyś do toalety a tu profesor z którym miałem zajęcia stał przy pisuarze, ale nie że miał tylko rozpięty rozporek tylko całe gacie opuszczone do kostek i było mu widać całą dupę. Od razu się odwróciłem na pięcie i wyszedłem.
Rocketbreadgun on
Wciąż w trakcie, ale zdarzyło mi się pare razy przyjechać na uczelnię gdy tamtego dnia wykład miał być zdalny, więc w klasie byłem tylko ja i profesor/magister/doktor.
SlyCooper2137 on
Masz zajebistych rodziców! ♥️
No i gratulacje!
blender_tefal on
Miałem jednego gościa w klasie który podczas ostatniego egzaminu ustnego z przedmiotu rozpłakał się i mówił że się zabije jak mu babka nie wpisze zdanego. Chłop akurat nawet spoko był ale miał sporo problemów prywatnie
Proper-Cod632 on
Na uczelni były organizowane unijne kursy z sieci i potem bezpieczeństwa sieci. Z nudów bawiłem się szkolnymi WiFi i intranetem i odkryłem że mają niezabezpieczone repozytorium na jednym endpoincie. Long story short po kilku godzinach miałem admina na szkolnym moodle, księgowości i jakiś serwerach które szkola prowadziła dla Orlenu w ramach wspólnego projektu. Zgłosiłem całość do działu informatyki, dostałem maila że następnym razem wezwa policję jak się będę tak bawił. Co ciekawe miałem problem zdać z przedmiotu „sieci komputerowe” na tejże uczelni bo trzeba było je konfigurować na Windowsie który to temat kompletnie olałem (moja wina w sumie xD).
Że strasznych opowieści – leśne dziadki z AGH które uważają PHP za język bogów, czy zajęcia z niedowartościowanymi profesorami którzy mają problemy z małym siurkiem i brakiem pewności siebie.
Filozofię dobrze wspominam jako przedmiot humanistyczny na polibudzie. Ochrona środowiska to była jakaś tragedia, matematyka bóg wie po co, ale była dosyć prosta szczególnie lubiłem liczby zespolone.
Ludzie byli fajni, jeden ziomek ze studiów został moim przyjacielem.
Dużo zmarnowanego czasu, który jednak dobrze się po latach wspomina :p
HappySunlight on
Najśmieszniejsza historia:
– To nie było w mojej grupie, ale pewien student z Ukrainy chciał napisać emaila do profesora i spytał się studentów jak napisać zakończenie, czy „z poważaniem“ wystarczy. Studenci mu powiedzieli, że może napisać „w głębokim poważaniu“ by wyrazić jeszcze większy szacunek. Tak napisał i mu się oberwało, ale szybko sprawa wyszła, którzy mu tak powiedzieli i im się jednak oberwało.
Najstraszniejsze:
– Szukanie praktyk. Dużo czasu mi to zajęło. Nigdzie nie przyjmowali. Nawet chodziłem po placówkach. Dopiero po znajomości mi się udało.
– Praca dyplomowa. Promotor nie robił spotkań. Kontakt był tylko emailowy. Gdy były kiedyś z nim zajęcia, to był w porządku. W kontakcie internetowym był jednak innym, niemiłym człowiekiem. Długo myślałem nad tematem pracy inżynierskiej. Podawałem propozycje i sporo odrzucał mimo, że inni u innych promotorów mieli znacznie prostsze tematy jak np. animacja kota czy coś podobnego :D. Zero wsparcia od niego. Zaakceptował temat w grudniu i rok później była obrona (pierwszy termin obrony, więc dosyć długo się czekało podczas gdy kolega na innych studiach miał już w maju). To był rok w stresie. Takie gówienko robiłem, a tak się stresowałem :D. Bałem się otwierać skrzynkę emailową. Obrona była tylko formalnością.
Aminadab_Brulle on
Jaki kierunek skończyłeś, że rodzice dali Ci tort przedstawiający przygnębionego kasjera z fast foodu?
wiadromen47 on
Gdy pierwszego dnia studiów zapisywałam się do akademika, wydarzył się taki dialog z recepcją:
-Pierwszorocznik!
-Aż tak widać?
-Tak, uśmiecha się Pan.
nessjenji on
Dla mnie wspomnienia obrony pracy nadal przyprawiają mnie o drgawki. Robiłam obronę kilka lat po oficjalnym zakończeniu zajęć więc trudno mi było wszystko spamiętać. Na samej obronie pierwsze pytanie poszło z górki, kolejne średnio, a ostatnie to w ogóle było “nie wiem”. Pytanie było kompletnie od czapy, bardzo niejasne i ogólne. Totalnie zbiło mnie z tropu. Do tego recenzentka pracy (która to pytanie zadała) totalnie się nie zgodziła z założeniem mojej pracy. Które teraz, 20 lat później, jest dla wszystkich oczywiste i generalnie uznawane za konsensus.
Skyrim-Player-2007 on
Sorki że odbiegam od tematu ale zajefajny jest ten tort.
kanapka123 on
W zasadzie to przyjemnie było. 100 razy lepsze niż średnia czy gimnazjum. Wykładowcy traktowali raczej pobłażliwie, a i miło było doświadczyć całej tej kultury studenckiej typu picie piwa o 4 rano na melinie z JBLem i szlugami budzącymi sąsiadów.
Leave A Reply
Du musst angemeldet sein, um einen Kommentar abzugeben.
13 Kommentare
Akurat zapisuje sie na studia, aż tak strasznie?
Zajebisty tort! Sam chciałbym taki dostać!
Gratulacje <3 a w pośredniaku byłeś?
Może najdziwniejsza xd
Wchodzę sobie kiedyś do toalety a tu profesor z którym miałem zajęcia stał przy pisuarze, ale nie że miał tylko rozpięty rozporek tylko całe gacie opuszczone do kostek i było mu widać całą dupę. Od razu się odwróciłem na pięcie i wyszedłem.
Wciąż w trakcie, ale zdarzyło mi się pare razy przyjechać na uczelnię gdy tamtego dnia wykład miał być zdalny, więc w klasie byłem tylko ja i profesor/magister/doktor.
Masz zajebistych rodziców! ♥️
No i gratulacje!
Miałem jednego gościa w klasie który podczas ostatniego egzaminu ustnego z przedmiotu rozpłakał się i mówił że się zabije jak mu babka nie wpisze zdanego. Chłop akurat nawet spoko był ale miał sporo problemów prywatnie
Na uczelni były organizowane unijne kursy z sieci i potem bezpieczeństwa sieci. Z nudów bawiłem się szkolnymi WiFi i intranetem i odkryłem że mają niezabezpieczone repozytorium na jednym endpoincie. Long story short po kilku godzinach miałem admina na szkolnym moodle, księgowości i jakiś serwerach które szkola prowadziła dla Orlenu w ramach wspólnego projektu. Zgłosiłem całość do działu informatyki, dostałem maila że następnym razem wezwa policję jak się będę tak bawił. Co ciekawe miałem problem zdać z przedmiotu „sieci komputerowe” na tejże uczelni bo trzeba było je konfigurować na Windowsie który to temat kompletnie olałem (moja wina w sumie xD).
Że strasznych opowieści – leśne dziadki z AGH które uważają PHP za język bogów, czy zajęcia z niedowartościowanymi profesorami którzy mają problemy z małym siurkiem i brakiem pewności siebie.
Filozofię dobrze wspominam jako przedmiot humanistyczny na polibudzie. Ochrona środowiska to była jakaś tragedia, matematyka bóg wie po co, ale była dosyć prosta szczególnie lubiłem liczby zespolone.
Ludzie byli fajni, jeden ziomek ze studiów został moim przyjacielem.
Dużo zmarnowanego czasu, który jednak dobrze się po latach wspomina :p
Najśmieszniejsza historia:
– To nie było w mojej grupie, ale pewien student z Ukrainy chciał napisać emaila do profesora i spytał się studentów jak napisać zakończenie, czy „z poważaniem“ wystarczy. Studenci mu powiedzieli, że może napisać „w głębokim poważaniu“ by wyrazić jeszcze większy szacunek. Tak napisał i mu się oberwało, ale szybko sprawa wyszła, którzy mu tak powiedzieli i im się jednak oberwało.
Najstraszniejsze:
– Szukanie praktyk. Dużo czasu mi to zajęło. Nigdzie nie przyjmowali. Nawet chodziłem po placówkach. Dopiero po znajomości mi się udało.
– Praca dyplomowa. Promotor nie robił spotkań. Kontakt był tylko emailowy. Gdy były kiedyś z nim zajęcia, to był w porządku. W kontakcie internetowym był jednak innym, niemiłym człowiekiem. Długo myślałem nad tematem pracy inżynierskiej. Podawałem propozycje i sporo odrzucał mimo, że inni u innych promotorów mieli znacznie prostsze tematy jak np. animacja kota czy coś podobnego :D. Zero wsparcia od niego. Zaakceptował temat w grudniu i rok później była obrona (pierwszy termin obrony, więc dosyć długo się czekało podczas gdy kolega na innych studiach miał już w maju). To był rok w stresie. Takie gówienko robiłem, a tak się stresowałem :D. Bałem się otwierać skrzynkę emailową. Obrona była tylko formalnością.
Jaki kierunek skończyłeś, że rodzice dali Ci tort przedstawiający przygnębionego kasjera z fast foodu?
Gdy pierwszego dnia studiów zapisywałam się do akademika, wydarzył się taki dialog z recepcją:
-Pierwszorocznik!
-Aż tak widać?
-Tak, uśmiecha się Pan.
Dla mnie wspomnienia obrony pracy nadal przyprawiają mnie o drgawki. Robiłam obronę kilka lat po oficjalnym zakończeniu zajęć więc trudno mi było wszystko spamiętać. Na samej obronie pierwsze pytanie poszło z górki, kolejne średnio, a ostatnie to w ogóle było “nie wiem”. Pytanie było kompletnie od czapy, bardzo niejasne i ogólne. Totalnie zbiło mnie z tropu. Do tego recenzentka pracy (która to pytanie zadała) totalnie się nie zgodziła z założeniem mojej pracy. Które teraz, 20 lat później, jest dla wszystkich oczywiste i generalnie uznawane za konsensus.
Sorki że odbiegam od tematu ale zajefajny jest ten tort.
W zasadzie to przyjemnie było. 100 razy lepsze niż średnia czy gimnazjum. Wykładowcy traktowali raczej pobłażliwie, a i miło było doświadczyć całej tej kultury studenckiej typu picie piwa o 4 rano na melinie z JBLem i szlugami budzącymi sąsiadów.