Share.

    6 Kommentare

    1. Pewnie jakby dodać do Warszawy regiony podmiejskie jak Marki Piaseczno czy Pruszków to liczba urodzień by przekraczała liczbę zgonów 3 razy, osobiście mam kilka tez dlaczego tak jest niemniej jednak jest to ciekawe że wieś która historycznie zawsze rodziła więcej dzieci niż miasta teraz staje się regionami z najmniejszymi wskaźnikami TFR

    2. soora-moon10 on

      Mówi się teraz o ujemnym współczynniku wzrostu naturalnego a tutaj proszę miłe zaskoczenie 🙂

    3. Bo małe miasta – nie wspominając o wsiach – powoli wymierają i jeśli nic się w tej sprawie nie zmieni, oczywiście, że nikt nie będzie tam chciał mieć dzieci. Niestety, ale w mniejszych miejscowościach duże zakłady poupadały, nowe nie powstają albo to typowe Januszexy i bez znajomości, kapitału na start od rodziców albo bardzo dużej zaradności życiowej i fuksa (które nie każdy ma) to nie są dobre miejsca do życia.

      Duże miasto to wciąż jeszcze więcej miejsc pracy, lepszy dostęp do żłobków i przedszkoli, w ostateczności do opiekunek dla dzieci. Pewnie, koszt życia wyższy, ale możliwości też większe.

      W małym mieście albo na wsi często jeśli nie możesz pracować zdalnie, jesteś zależny od pomocy dziadków albo innych członków rodziny (a z tym bywa różnie). A zejść z rynku pracy na kilka lat żeby odchować dziecko, żyjąc na jednej pensji albo bez żadnej? Bardzo słabo. Słynne „osiemsetplusy“ nawet jeśli pomogą, nie wystarczą na wszystko.

      Zresztą, coraz więcej ludzi, którzy decydują się na dziecko, robi to w sposób rzeczywiście odpowiedzialny, a nie na zasadzie 
      „jakoś to będzie“ i rozumie, że dziecku przydadzą się jakieś zajęcia dodatkowe, dobra szkoła, dostęp do rozrywki… Duże miasta mogą to zapewnić, miasteczka i wsie niekoniecznie

    Leave A Reply