Share.

    33 Kommentare

    1. Oczywiscie w Polsce nie da sie wyznaczyc terminow na remonty, wszyscy będą wiercić na zmianę, bo przecież nalepienie karteczki wystraczy

    2. LoczekLoczekLok on

      Przeczuwam że osobnik planujący remont będzie miał w dupie te kartkę i zakazy, i skończy się to podpierdoleniem przez autora tej drugiej do inspekcja nadzoru budowlanego… Bo “ ingerencja w ściany nośne…“

      Ogólnie co za fikoł umysłowy tam musiał zajść jak w umysłach ludzi z tych HOA w Stanach…co sie przypierdzielają do wszystkiego i zakazują.

    3. to jest niestety częsty konflikt interesu, który całe szczęście da się (przy wspólpracy obu stron) połączyć. Miałem kiedyś nieprzyjemnośc pracowania zdalnie, a za ścianą miałem własnie takie przyjemności. No ale cięzko się dziwić że Dziewczyna która kupiła sobie mieszkanie chciała je zrobić pod siebie. Pierwszego dnia gdy obudził mnie młot o 7 rano mialem żądzę mordu w oczach, ale zamiast isc z mordą do budowlańców poczekałem aż ochłonę i wtedy poszedłem porozmawiać. I bez problemu ustaliliśmy że głośne roboty bedą robili w godzinach 8-16, a dodatkowo udało się zagadać, że o godzinie 10, w czaeie gdy codziennie miałem spotkanie na teamsach goście robili sobie pół godzinną przerwę na kawkę/fajkę.

      tak więc da się, ale trzeba mieć w sobie na tyle chęci wspólpracy, żeby pójśc i spokojnie porozmawiać. niestety większości ludzi się nie chce, naklejenie karteczki że „przeszkadzasz“ jest prostsze, a do tego anonimowe.

    4. Psycholog będzie miał sporo roboty. A jak komuś się nie polepszy to może i prawnik.

    5. Ma remont to robie i mam w chuju, proste, jeszcze tego brakuje że sąsiedzi mi będą zabraniać remontu bo nie mają gdzie uciec 🙁

    6. DukeOfSlough on

      NIMBYism u nas sie dopiero zaczyna. W krajach zachodniej europy zgodzenie sie co do zrobienia czegokolwiek moze zajac dluzej niz sama praca xD Z jednej strony ma to pozyteczne dzialanie, z drugiej moze byc kompletnym paralizem rozwoju. Ciezko jest znalezc zloty srodek. Tutaj ludzie po prostu chcieli milo napisac „wybaczccie ale bedziemy wiercic otwory od rana do nocy wiertara“ Niemniej w tym wypadku jakis okres prac powinien byc wskazany. Nigdy nie zapomne jak sasiad pietro wyzej w lato wzial sobie ekipe bez sprzetu co recznie wyburzali sciany w wielkiej plycie, ktore sa zazbrojone niczym bunkier. Bite dwa miesiace slyszalem walenie mlota w sciany, wiercenie. Bylem wsciekly bo mialem wakacje, chcialem sobie pospac i codziennie od 7 rano wital mnie taki dzwiek. Sasiadow wszyscy znienawidzili zanim sie wprowadzili.

    7. WorldlySuspect158 on

      serio ktoś sie tym przejmuje? twoje mieszkanie rób remont kiedy ci sie podoba

    8. 3D-elicious on

      Taki to urok mieszkania w blokach.

      Czy u was sąsiedzi też porozumiewają się alfabetem moorse’a napierdalając kijem od miotły w kaloryfer ?

    9. Ja mam takiego zjeba w klatce, że pięść się zaciska jak tylko o nim myślę. Kupili mieszkanie i od 1 marca zaczęli wiercić. Codziennie. Udarem. Średnio do 20-21. KURWA CODZIENNIE OD RANA DO 20-21 UDAREM NAWET W NIEDZIELE I ŚWIĘTA. Nic kurwa nie zrobisz, bo spółdzielnia mieszkaniowa nie ma w regulaminie nic o remotnach i jest tylko cisza nocna, a no jej przestrzegali (czasem wiercili równo do 22:00). A policja no co, gówno.

      Wiercili codziennie przez jebane kurwa 4 miesiące. Nie wiem jakim cudem oni mieli po tym czasie jeszcze w czym wiercić. W lato już łaskawie trochę mniej wiercili… tak po 1-2h dziennie. CO TAM JESZCZE DO WIERCENIA KURWA ZOSTAŁO?! No i mamy grudzień i oni nadal remontują XDDDDD Już na szczeście w ścianach wiercą rzadko, tak z 1h tygodniowo, ale ciągle tam szum i wibracje jakiś maszyn piekielnich się wydalają z tego mieszkania i okazyjne pierdolnięcie czymś w ściane.

      Raz ktoś ich poszedł opierdolić, jak w święto wiercili, że to przesada (akurat słyszałam, bo też się ubrałam ich opierdolić, ale ktos był szybszy XD). To typ wielce zdziwiony „ale przecież już po 9… to można wiercić“. NO CO ZA KURWY

      Mam tylko nadzieję, że to mieszkanie na flipa idzie. No bo ekipa remontowa normalna, by po pierwsze nie siedziała do 22 w niedzielę, a po drugie chcieliby to szybko zrobić by iść do kolejnego zlecenia, a nie 4 miesiące same kable kurwa układać (tak się tłumaczyli oni z tego wiercenia codziennie, że przez 4 miesiace rowki na kable wiercili w żelbetonie). A jak ktoś ma czas siedzieć tu codziennie, 9-22, 7 dni w tygodniu, to raczej nie ma innego zajęcia zawodowego.

      Boże, oby to na flipa poszło, bo z takimi idiotami mieszkać to będzie tylko więcej problemów.

    10. Adorable-Strangerx on

      Jestem rozczarowany że nikt nie nalepił karteczki że remonty lepiej zimą, bo w lato może klima schłodzić…

    11. Okresy remontowe regulują przepisy wewnętrzne wspólnoty/spółdzielni i najczęściej jest to środek dnia w dni robocze. Nikomu się w pełni nie dogodzi.

      A jak ktoś mi zaproponuje kładzenie prądu w korytkach na wierzchu to mu osobiście pójdę łomot spuścić, ani to wygodne, ani estetyczne, ani trwałe.

    12. Jak mieszkałem w bloku to remont był praktycznie 365 dni. Jak nie jedno mieszkanie to następne. Z nikim nie dało się dogadać na nic. Piekło.
      Pracuje zdalnie więc mocno bolało po uszach i do dzisiaj mam flashbacki. Dobrze że teraz w domu mieszkam to nie boję się że po świętach następny znacznie remont xD

    13. Worried-Banana-1460 on

      Fajny sąsiad xD
      Do wymiany tylko kabelki i rwanie parkietu, a kretyn pisze o kuciu stropów i ścian nośnych.
      Pomijam, że czasem w starym budownictwie to są takie cuda porobione, że to aż niebezpieczne i nagle się okazuje, że kable idą nie tak jak powinny (pod kątem) i każde wiercenie w ścianie to jest ruletka.

    14. coderemover on

      Buhaha, przewody elektryczne w listwach przypodłogowych i pod podłogą 🤣
      Ktoś tu widać nie zna zasad prawidłowego rozprowadzania przewodów elektrycznych.

    15. 4h od 10:00 do 13:00… To ja się nie dziwię, że to takie uciążliwe jak oni w ciągu dniówki 8h, muszą przez 12h słuchać wiercenia…

    16. Pozostaje jedynie zaprosić „Drogich“ sąsiadów do zakupu domu. Na odludziu najlepiej.

    17. Dzisiaj przychodzą do mnie koledzy z wiertłami udarowymi. Będziemy razem borować dziury 🙂

    18. Remont remontem trzeba zrobić, ale czasami ludzie cyrki dają i kują jakby to kopalnia miała jakaś być xd

    19. Jake-of-the-Sands on

      I dobrze napisali – bo często te pracy są wykonywane przez jakichś panów mietków bez żadnych uprawnień ani tym bardziej jakiegokolwiek projektu. Moja sąsiadka np na bank uszkodziła warstwy izolacji akustycznej, bo wcześniej nie słyszałem poprzednich lokatorów mieszkania, a ją słyszę non-stop (i nie, to nie był pustostan).

    20. Jak ktoś pisze „żelbeton“, to od razu wiem, że mam do czynienia z debilem bez szkoły.

    21. Born-Ladder-1306 on

      Uuuu ale z przyjemnością bym udowodnił Pani jak długo i w jakich godzinach mogę wiercić, kuć i uwaga wytoczę teraz działo największego kalibru – radio VOX FM na pełną pi#dę.

    22. Dizzy_Pea3707 on

      Modernizacja instalacji elektrycznej i wymiana podłogi nie wymagają zgłoszenia ani żadnych pozwoleń. Spółdzielnia/wspólnota zapewne wymagają w regulaminie prowadzenia prac w odpowiednich godzinach i poinformowania sąsiadów, więc wszystko jest zapewne w zgodzie z regulaminem (u mnie jeszcze musiałem się dogadać co do miejsca podstawienia kontenera na odpady no i jest jeszcze zakaz prowadzenia prac w częściach wspólnych, np. cięcia płytek na klatce schodowej). Autor pierwszej notki jest kryty i ma prawo robić remont, autor drugiej notki jest idiotą.

    23. Nikt nie lubi wykonawców.

      Nawet tych myślących logicznie i logistycznie. Hałas można skondensować. Jak przychodzi gościu z młoteczkiem udarowym z Lerlen Merlen, fajkiem w ryju i parą „wampirek“ za 3,40 to można się spodziewać armageddonu.

      U nas gość robił elektrykę w wielkiej płycie, dwa dni chodził, po ścianach gryzmolił, zadawał pytania o rozkład umeblowania, doradzał w temacie ergonomii, przegonił nas do ADM-u i dostawcy prądu z serią pytań i papierów (np. zgłoszeniem rozplombowania licznika).

      Trzeciego dnia postawił odkurzacz, wyciągnął bruzdownicę , otwornicę, przebrał się w strój kosmity i w jeden dzień wydłubał puszki oraz bruzdy wszędzie oprócz kuchni, która nie posiadała koncepcji.

      Czwartego dnia jak przyjechał i rozstawiał wór na gruz pani Jadzia go dopada z ryjem i serią wątów. Pani Jadzia trzy piętra niżej, nie zmotoryzowana – za to na emeryturze w roli ochrony emeritas, inspekcji BHP, prokuratury, sądu i słuzby wywiadu.

      A koleś jak już gruz wywalił, puszki wklejał i układał przewody, poważniejszy hałas typu wiercenie brakujących otworów produkował 5 minut na dzień. Jadźka oczywiście po upatrzeniu ofiary wytwarzała falę. Żeby parkował w strefie poza naszym ogólnodostępnym-bez-prywatnych-miejsc-podwórkowym-parkingiem, albo że hałasuje na klatce (bo po wyniesieniu syfu odkurzał co mu się usypało na półpiętrze !)

      Kiedy rok później Jadwidze wnuczek zarządził i przysponsorował remont łazienki, grzmot trwał tygodniami, na klatce schodowej było biało (i waliło fajkami) – ale wszystko było cacy!

      Naturalnie

    24. Able_Act_1398 on

      Problem tego człowieka to myślenie o sąsiadach w jakikolwiek sposób, w tym wywieszanie głupiej kartki. Masz remont, robisz remont a reszcie ciul do tego. Jak ktoś przyjdzie ze skarga, przypadkowo zrobię borowanie w godzinach po 22. Ale tylko chwilę, żeby wkurzyć a nie dać się złapać na zgłoszenie. Jak ktoś zacznie narzekać powiem ze tez to słyszę i narzekam i ten sąsiad co robi to musi być jakiś nie ten tego, a ogólnie to smacznej kawusi. Ogólnie sąsiedzi to powietrze, jeszcze żaden się nie zastosował do uwag więc ja też mam to w rzyci

    25. Lokalny Komisariat lubi to… Najfajniejsze interwencje zaraz po zgłoszeniach szczekania psem…

    Leave A Reply