Share.

    2 Kommentare

    1. The_Strange_Shrimp on

      > „Że jak miałeś pecha i urodziłeś się w małej wsi, gdzie miejscowa szkoła była kiepska, niedofinansowana – a to częsty przypadek, kiedy w gminie tych podstawówek wiejskich jest kilka – to jednak po szóstej klasie szedłeś do gimnazjum. A ono było już jedno, góra dwa na gminę, więc nie tylko miało więcej sprzętu, hale sportową i lepszych nauczycieli, ale też spotykałeś tam rówieśników z różnych środowisk. To otwierało nową perspektywę: często musisz dojeżdżać, ale zarazem orientujesz się, że nie jesteś przywiązany na stałe do miejsca, z którego pochodzisz“

      Czy potwierdzacie to? Z moich doświadczeń i doświadczeń znajomych (Warszawa i okolice – więc moja perspektywa na pewno jest skrzywiona) to w miejscowościach niedaleko warszawy to gimnazja nic nie mieszały, bo było rejonowa podstawówka i było rejonowe gimnazjum, gdzie szli dokładnie Ci sami ludzie (z drobnymi wyjątkami).

      Więc jak to wyglądalo w innych obszarach Polski? Dalej od dużych miast?

      I jak to było z dojeżdżaniem do gimnazjum? Bo to brzmi bardziej jak kłopot niż zaleta.

    2. td;dr:

      >Gimnazja – zlikwidowane w 2016 roku przez rząd PiS

      Już na starcie wywiad sugerował mocno polityczną opinię, jednak na podstawie tytułu, spodziewałem się faktów, badań lub przynajmniej statystyk.

      Wywiad przedstawia tylko i wyłączenie poglądy. Jedyne powołanie się na badania (Institute for Fiscal Studies), to krótki akapit o sytuacji w UK opisujący zależność pomiędzy finansowaniem nauczycieli a zarobkiem na wykształconych mężczyznach i kobietach.

      Tytuł postu jest tylko tezą postawioną przed rozmową. Trochę clickbait, ale przeczytałem przy kawce w pracy, żebyście wy nie musieli

    Leave A Reply