> „Że jak miałeś pecha i urodziłeś się w małej wsi, gdzie miejscowa szkoła była kiepska, niedofinansowana – a to częsty przypadek, kiedy w gminie tych podstawówek wiejskich jest kilka – to jednak po szóstej klasie szedłeś do gimnazjum. A ono było już jedno, góra dwa na gminę, więc nie tylko miało więcej sprzętu, hale sportową i lepszych nauczycieli, ale też spotykałeś tam rówieśników z różnych środowisk. To otwierało nową perspektywę: często musisz dojeżdżać, ale zarazem orientujesz się, że nie jesteś przywiązany na stałe do miejsca, z którego pochodzisz“
Czy potwierdzacie to? Z moich doświadczeń i doświadczeń znajomych (Warszawa i okolice – więc moja perspektywa na pewno jest skrzywiona) to w miejscowościach niedaleko warszawy to gimnazja nic nie mieszały, bo było rejonowa podstawówka i było rejonowe gimnazjum, gdzie szli dokładnie Ci sami ludzie (z drobnymi wyjątkami).
Więc jak to wyglądalo w innych obszarach Polski? Dalej od dużych miast?
I jak to było z dojeżdżaniem do gimnazjum? Bo to brzmi bardziej jak kłopot niż zaleta.
Mertuch on
td;dr:
>Gimnazja – zlikwidowane w 2016 roku przez rząd PiS
Już na starcie wywiad sugerował mocno polityczną opinię, jednak na podstawie tytułu, spodziewałem się faktów, badań lub przynajmniej statystyk.
Wywiad przedstawia tylko i wyłączenie poglądy. Jedyne powołanie się na badania (Institute for Fiscal Studies), to krótki akapit o sytuacji w UK opisujący zależność pomiędzy finansowaniem nauczycieli a zarobkiem na wykształconych mężczyznach i kobietach.
Tytuł postu jest tylko tezą postawioną przed rozmową. Trochę clickbait, ale przeczytałem przy kawce w pracy, żebyście wy nie musieli
Leave A Reply
Du musst angemeldet sein, um einen Kommentar abzugeben.
2 Kommentare
> „Że jak miałeś pecha i urodziłeś się w małej wsi, gdzie miejscowa szkoła była kiepska, niedofinansowana – a to częsty przypadek, kiedy w gminie tych podstawówek wiejskich jest kilka – to jednak po szóstej klasie szedłeś do gimnazjum. A ono było już jedno, góra dwa na gminę, więc nie tylko miało więcej sprzętu, hale sportową i lepszych nauczycieli, ale też spotykałeś tam rówieśników z różnych środowisk. To otwierało nową perspektywę: często musisz dojeżdżać, ale zarazem orientujesz się, że nie jesteś przywiązany na stałe do miejsca, z którego pochodzisz“
Czy potwierdzacie to? Z moich doświadczeń i doświadczeń znajomych (Warszawa i okolice – więc moja perspektywa na pewno jest skrzywiona) to w miejscowościach niedaleko warszawy to gimnazja nic nie mieszały, bo było rejonowa podstawówka i było rejonowe gimnazjum, gdzie szli dokładnie Ci sami ludzie (z drobnymi wyjątkami).
Więc jak to wyglądalo w innych obszarach Polski? Dalej od dużych miast?
I jak to było z dojeżdżaniem do gimnazjum? Bo to brzmi bardziej jak kłopot niż zaleta.
td;dr:
>Gimnazja – zlikwidowane w 2016 roku przez rząd PiS
Już na starcie wywiad sugerował mocno polityczną opinię, jednak na podstawie tytułu, spodziewałem się faktów, badań lub przynajmniej statystyk.
Wywiad przedstawia tylko i wyłączenie poglądy. Jedyne powołanie się na badania (Institute for Fiscal Studies), to krótki akapit o sytuacji w UK opisujący zależność pomiędzy finansowaniem nauczycieli a zarobkiem na wykształconych mężczyznach i kobietach.
Tytuł postu jest tylko tezą postawioną przed rozmową. Trochę clickbait, ale przeczytałem przy kawce w pracy, żebyście wy nie musieli